Reklama
oświetlenie
kwasy omega 3
Sklep intermetowy Talerzyk, czyli porcelana najlepszej jakości
meble biurowe
opony
przepisy na piersi z kurczaka
bukiety z cukierków
sala wesele warszawa
A A A

Główna

Co jest człowiekowi potrzebne, aby długo i młodo żył? Mówiąc w największym skrócie i uproszczeniu, wpływają na to 4 czynniki: 1. odpowiednie, prawidłowe odżywianie; dbałość o skórę — organ, którego znaczenia na ogół nie doceniamy; ruch i dotlenianie na świeżym powietrzu — o co coraz trudniej w dobie uprzemysłowienia i wielkich miast; dbałość o nerwy, czyli pogodne usposobienie oraz zdolność do entuzjazmu. Prawidłowe żywienie zapewnia silny, odporny na cho­roby organizm. Żywy, jasny umysł. Doskonałe zdrowie. „Młodą" starość, czyli przedłużony okres twórczego życia i zdolności do pracy. Nieracjonalne odżywianie daje w skutkach: słaby orga­nizm, szybko poddający się chorobom i nieodporny. Ocię­żały umysł. Łatwość ulegania zmęczeniu i znużeniu. Wcze­sną starość z jej wszystkimi przykrymi objawami*). Człowiek jest istotą ,,wszysłkożerną". Niemniej są ludzie, którzy uważają, że zdrowie można osiągnąć jedynie wy­rzekając się mięsa, a nawet nieomal wszystkich produktów pochodzenia zwierzęcego. Owszem, są przykłady wspa­niałego zdrowia wśród jaroszów i wegetarian. G.B. Shaw (1856—1950) twierdził, że swoje znakomite talenty i równie znakomite zdrowie zawdzięczał wegetariańskiemu odży­wianiu. Chcąc przekonać ludzi do tej idei, posługiwał się przykładem. „Wsadźcie do ziemi barana i żołądź — mówił. Z barana otrzymacie zgniliznę i fetor, a z żołędzia wyrośnie wspaniały dąb. ". Lubił też powtarzać: „Nie jadam trupów"! „Nie jadam padliny", ale był zbyt rozsądny, by stać się fanatykiem jaroszostwa. Tyle — zwolennicy wegetarianizmu. Żywieniowcy nato­miast stwierdzają, że pożywienie człowieka powinno się składać w 1/5 z produktów pochodzenia zwierzęcego, a w 4/5 — roślinnego. A kto woli unikać mięsa, i np. jadać jaja, sery, mleko itd., to już jego rzecz. Do mnie przemówiły wyniki badań sondażowych. W ostat­nich 10 latach przeprowadzono niezależnie od siebie ankiety w różnych krajach świata. Badano osoby po osiemdziesiątce, czyli długowieczne, przy czym zdrowe, aktywne i „młode". Chciano się od nich dowiedzieć, jak żyli, jak się odżywiali, co robili, że w trzecim wieku zachowali właśnie tę „mło­dość". W ZSRR ankietami objęto ok. 40 tys. osób, w USA — również ok. 40 tys., a w Japonii — 35 tys. osób. I cóż wynikało z odpowiedzi? Że tylko 8—9% badanych było jaroszami lub wegetarianami. Reszta, czyli ponad 90%, jadała wszystko. Wśród „młodych" staruszków byli i tacy, którzy pili lub palili, ale bez przesady, w miarę. Niektórzy np. popijali czerwone wino twierdząc, że to ich wzmacnia i dodaje żywotności. Dla niektórych fajeczka była nieod­łącznym dodatkiem w czasie odpoczynku. Wielu lubiło ja­dać tłusto. Czyli — nie można było znaleźć jakiejś jednej generalnej cechy typowej dla wszystkich badanych. Chyba, że było nią pogodne usposobienie. Prawdę mówiąc, stan nerwów również w ogromnej mierze zależy od odżywiania. Czy ktoś jest jaroszem, czy woli mięso, powinien uświa­domić sobie, jak nieograniczone skarby tkwią w świecie roślin. Tradycja i doświadczenie przodków przekazały nam bardzo wiele wiedzy o roślinach, ale dopiero teraz — nauka i technika umożliwiły poznanie tajników świata organicznego. I to dopiero początek. Pewne elementy z dotychczasowej wiedzy trzeba usuwać, inne potwierdzać, jeszcze inne uzupełniać. Wiele wytłumaczyć, bo choć znano działanie niektórych gatunków roślin, nie wiedziano, jaki jest jego mechanizm. Dlaczego pewne rośliny działają uzdra­wiająco, dlaczego jadanie pewnych produktów żywnościo­wych daje siłę, zdrowie, dobry humor, tężyznę; a innych — sflaczałą otyłość, nerwowość, agresję itd. W tej ksią­żeczce nie odpowiem na pewno na wszystkie tego rodzaju pytania. Ale może uda mi się choć w części zaspokoić czyjąś ciekawość i pomóc niektórym w trudnej sztuce pra­widłowego odżywiania lub pomagania dietą w leczeniu.